niedziela, 24 października 2021

Sentencja.21

 Najgłośniej o wolności trąbią poganiacze niewolników (Samuel Johnson, XVIII w.)

czwartek, 14 października 2021

Można zamawiać

Francuski wymiar sprawiedliwości ustąpił pod naciskiem par, które wynajmują sobie kobiety do rodzenia dzieci. Surogacja jest w tym kraju zakazana. Sąd Najwyższy (Cour de cassation) zgodził się jednak, by Francuzi mogli korzystać z tej praktyki za granicą. Odtąd zatem nie będzie już problemów z uznaniem rodzicielstwa pary, która takie dziecko sobie zamówiła.
Decyzję trybunału ostro skrytykował tamtejszy Kościół. Rzecznik episkopatu przypomina, że istniejący we Francji zakaz surogacji ma na względzie dobro dziecka. Tymczasem w decyzji sędziów prawa dziecka zostały kompletnie pominięte. Nie bierze się na przykład pod uwagę relacji, jakie nawiązują się podczas ciąży – podkreśla ks. Olivier Ribadeau Dumas. Jego zdaniem w ten sposób została otwarta furtka do legalizacji tego procederu również we Francji, nawet jeśli prezydent Macron odrzucił taką możliwość.
Jesteśmy na równi pochyłej. Padają kolejne bariery” – ostrzega przedstawiciel episkopatu. Przypomina, że – zgodnie z zapowiedziami prezydenta – już niebawem ze sztucznego zapłodnienia będą mogły korzystać we Francji związki lesbijskie. Jego zdaniem trudno sobie wyobrazić, aby prawa do rodzicielstwa nie wywalczyli sobie również homoseksualiści, oczywiście dzięki surogacji.
W każdym razie, jak zaznacza rzecznik episkopatu, decyzja Sądu Najwyższego zachęca Francuzów do zamawiania sobie dzieci za granicą i obchodzenia istniejącego w ich ojczyźnie zakazu. Przypomina zarazem, że to bardzo lukratywna gałąź medycyny. W tym wypadku górę wzięły interesy finansowe. Jest to jednak handel ludźmi i dlatego Papież Franciszek tak stanowczo to potępia – podkreśla ks. Ribadeau Dumas. Dodaje zarazem, że Kościół musi się w tej sprawie wypowiadać, bo chodzi tu o godność człowieka.
(za Radiem Watykańskim)                                                                                                                                                                                                        /pierwsza publikacja 2017 r./

sobota, 18 września 2021

Refleksje nad przemianami

Książka Pauliny Wilk "Znaki szczególne", 2014.

Bez ideologicznego koloryzowania osobisty opis dzieciństwa, ale i wkraczania w dorosłość w trakcie transformacji ustrojowej mającej miejsce w naszym kraju w latach 90. Świetnie uchwycone przemiany dokonujące się w świadomości Polaków i obyczajach społecznych, które zostały wymuszone przez  nowe reguły gry, teraz już dostosowane do gospodarki wolnorynkowej. Jak widać z tej książki, co potwierdzają własne obserwacje nowoczesność, liberalizm, wolność jednostki... nie niosą tylko samych pozytywnych przemian - jak chcą niektórzy aktywiści postępu - ale wiele negatywnych zjawisk i skutków.

piątek, 3 września 2021

Dar

 

                                                    Coś co kiedyś było oczywiste, teraz jest przypominane

czwartek, 27 maja 2021

Prawdopodobne

Od czasu rewolucji francuskiej zachodnie społeczeństwa liberalne systematycznie podcinają gałąź, na której siedzą, a przez pogoń za "wolnością" upadną i przekształcą się w swoje przeciwieństwo: chaos lub dehumanizację - mówi PAP belgijski historyk, prof. David Engels.

"Jak niedawno stwierdzili prof. (Andrzej) Zybertowicz i prof. (Ryszard) Legutko, demokracja liberalna znajduje się w kryzysie, który może zakończyć się jej śmiercią" - przyznaje Engels.

Według badacza kryzys ten nie pochodzi z zewnątrz: "stopniowa transformacja społeczeństwa liberalistycznego w opresyjną kulturę unieważniania (ang. cancel culture) i świadomości społecznej (ang. woke culture) nie jest przypadkiem, ale logiczną konsekwencją sprzecznych podstawowych założeń samego liberalizmu".

Z jednej strony do tych założeń należy "dążenie do coraz większego indywidualizmu wyzwolonego z wszelkich zewnętrznych ograniczeń", a z drugiej - podkreśla Engels - "domniemanie, że normy stworzone przez naszą chrześcijańską cywilizację będą w jakiś sposób nadal stabilizować społeczeństwo, nawet bez wyraźnego umocowania w prawdziwej wierze".

Jak twierdzi analityk Instytutu Zachodniego w Poznaniu, "ta ewolucja jest już dobrze widoczna w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych, gdzie liberalizm gospodarczy doprowadził do skrajnej polaryzacji społecznej i dominacji wielkich technologii i big data".

"Demokratyczny liberalizm spowodował tam powstanie kasty politycznej, która zajmuje się jedynie własnym krótkotrwałym sukcesem; liberalizm moralny doprowadził do upadku najbardziej podstawowych cnót i banalizacji aborcji, pedofilii, teorii płci, poligamii, kazirodztwa i eutanazji; liberalizm kulturowy wywołał absurdalną samonienawiść zachodniej cywilizacji i narzucenia wielokulturowości, a liberalizm religijny systematyczny demontaż chrześcijaństwa na rzecz ateizmu i islamu" - wymienia Engels.

Jak wyjaśnia ekspert, "kiedy wszystko jest względne, co jest podstawowym założeniem liberalizmu, zorganizowane społeczeństwa powoli przekształcają się w zatomizowane masy rzekomo wolnych, ale w rzeczywistości zagubionych jednostek i następnie presja większości paradoksalnie prowadzi te jednostki przez szkoły, media i politykę do przyjęcia stadnych zachowań, które są często nawet gorsze niż te, które występują w społeczeństwach totalitarnych, jak przewidział już Tocqueville".

"Podobnie jak radykalny indywidualizm wydaje się ostatecznie prowadzić do równie radykalnego kolektywizmu, radykalna wolność musi prowadzić do przetrwania najsilniejszych, a tym samym do ucisku" - dodaje.

Engels przewiduje, że w polityce, "gdy wszystkie moralne ograniczenia zostaną zastąpione czysto instytucjonalnymi procedurami, wcześniej czy później zostaną one zinstrumentalizowane przez partie, koterie i wspólnoty ideologiczne, podczas gdy na ulicach grupy etniczne, które są najbardziej agresywne, otrzymają najwięcej uwagi ze strony społeczeństwa, uznającego obronę własnej cywilizacji za opresyjną lub nieliberalną".

"Wszystkie wartości, kiedy pozbawione są transcendentnego oraz tradycyjnego umocowania, muszą stać się zaledwie semantycznymi wypełniaczami, których precyzyjne znaczenie określają jedynie zmienne kaprysy większości ostatecznie kontrolowanej przez niewielki krąg elit, prowadząc wcześniej czy później do niemal orwellowskiego zniekształcenie dobra i zła" - uważa historyk z Universite libre de Bruxelles.

Na pytanie, czy jest jakieś wyjście z obecnej sytuacji, Engels zaprzecza, by wystarczyła ochrona liberalnej demokracji przez dodatkowe instytucjonalne mechanizmy kontroli, gdyż "jej mankamenty pochodzą z samego jej wnętrza".

"Nie możemy cofnąć się do starych dobrych czasów zachodniej demokracji lat 80. XX wieku, ponieważ ten ideał został doprowadzony do absurdu i został na zawsze skompromitowany" - zauważa.

Jedynym rozwiązaniem jak sądzi badacz byłoby "świadome odwrócenie trendu na korzyść bardziej idealistycznego podejścia do społeczeństwa: odrzucenie obecnego nihilizmu i przypomnienie prostego faktu, że najwyższa prawda nie jest definiowana przez decyzje większości, ale przez Stwórcę i prawa ustanowione przez niego dla natury"."Poszanowanie religii, umiłowanie własnej cywilizacji, duma z dokonań naszych przodków, dążenie do ideału piękna i cnoty, ochrona naturalnej rodziny, komplementarność mężczyzny i kobiety - wszystkie te podstawowe wartości muszą być raz jeszcze przywrócone jako przewodnie zasady naszego współistnienia społecznego, jeśli chcemy uniknąć całkowitego rozkładu Zachodu, chaosu lub dehumanizacji, o ile nie jest za późno" - podsumowuje Engels.

                                                                                          /fragmenty tekstu znalezionego w necie/