Czy
da się być człowiekiem moralnym nie wierząc w Boga? Takie
rozważania można znaleźć w tekście Piotra Sikory w „Tygodniku
Powszechnym”. Omawiane są wyniki ankiet przeprowadzonych w 2019 r.
w wielu krajach przez amerykański ośrodek badawczy. Ogółem na
zadane pytanie „Czy wiara w Boga jest konieczna, by być
człowiekiem moralnym oraz posiadać właściwe wartości?” 45 %
badanych na powyższe pytanie odpowiedziało twierdząco, a 51% że
niekoniecznie.
Konieczny
związek między wiarą w Boga a moralnością widzi 95-96%
Indonezyjczyków, Filipińczyków i Kenijczyków. Taki związek widzi
tylko co dziesiąty Szwed. Nie widzi takiego związku także ośmiu
na dziesięciu Australijczyków, Francuzów i Czechów. Afryka, Azja
i Ameryka Łacińska postrzega powyższy związek znacznie silniej
niż Ameryka Północna oraz Europa.
Stwierdzono
następujące korelacje. Im społeczeństwo zamożniejsze a także
bardziej wykształcone, tym więcej ludzi nie postrzega wiary jako
koniecznego warunku moralności. Starsi częściej od młodszych
uważają, że wiara jest konieczna, by być moralnym.
„Oczywiste
jest, dlaczego ludzie niereligijni nie postrzegają wiary w Boga jako
koniecznego warunku bycia moralnym – jako niewierzący musieliby
sami siebie uznać za niemoralnych.
Osobista perspektywa jest zapewne
nie bez znaczenia także w przypadku ludzi religijnych. Jeśli w
czyimś osobistym oglądzie świata Bóg stanowi – z definicji –
źródło wszelkich wartości, to takiemu człowiekowi może być
trudno wyobrazić sobie obraz świata, w którym istnieją obiektywne
kryteria dobra i zła, niezakorzenione w Bogu.”
- Zastanawia mnie to "istnienie
obiektywnych kryteriów dobra i zła". Czyżby? I czy są one
niezmienne?
- Badania zaprezentowały ludzkie
przeświadczenia i opinie. A jak jest naprawdę?